Harry !

Harry !
This is Harry Styles . He's cute, funny and very popular boy :)

piątek, 15 marca 2013

2# imagin

Drugi imagin ;>

Leżę na przeciwko ciebie i patrzę w twoje cudne, zielone oczy. Uśmiechasz się do mnie, po chwili dajesz soczystego całusa w czoło. Zaśmiałam się i odwzajemniłam to namiętnym pocałunkiem prosto w twoje piękne, pełne wargi. Wyszeptałeś mi "Kocham Cię" odpowiedziałam "Ja ciebie też". Pięknie to brzmi, prawda? Jeszcze piękniej to wygląda w praktyce uwierzcie. Szkoda tylko, że dotyczy się to przeszłości. Dziś jest inaczej, zdecydowanie inaczej.

- O której będziesz? - spytałam. Odpowiedzi nie słyszę. - Słyszysz? Zadałam Ci pytanie.
- Muszę kończyć stary, odezwę się potem. - powiedział do telefonu po czym po rozłączeniu się powiedział : - Mówiłaś coś do mnie?
- Tak, pytałam o której będziesz... ale odpowiedzi nie uzyskałam.
- Przepraszam, nie słyszałem - odpowiedział - będę wieczorem, ale nie czekaj na mnie z kolacją,po prostu zjedz i połóż się spać, żebyś na mnie nie czekała, bo mogę być naprawdę późno.
- Dobrze wiesz, że nie zasnę, kiedy nie będziesz leżał obok mnie - powiedział mu ze smutnym wyrazem twarzy.
Spojrzał na mnie, uśmiechnął się, po czym podszedł i przytulił mnie chyba najmocniej jak się dało.
- Tęskniłam za tym.... - powiedziałam po cichu.
- Za czym?
- Za tobą... - i wtuliłam się w niego z całych moich sił.
- Jak mogłaś za mną tęsknić, przecież cały czas tu byłem misiu - powiedział, po czym złożył pocałunek na mojej szyi.
- Tak Ci się tylko wydaje. Ciągle gdzieś wychodzisz, ciągle Cię nie ma, niemal nie spędzamy już wcale czasu ze sobą, rankiem wychodzisz, wracasz po północy. Brakuje mi ciebie, ja cię naprawdę potrzebuję i to bardziej niż myślisz.
- Robię to dla twojego dobra, kiedyś to w końcu zrozumiesz, wyjaśnię Ci wszystko, ale to jeszcze nie teraz, jest jeszcze za wcześnie. Muszę już iść, to widzimy się jutro, tak? Pa - powiedział po czym pocałował mnie i wyszedł. Nic nie zrozumiałam z tego co mówił, mówił szybko i nie do rzeczy. Zaczynałam się trochę obawiać, że kryje się za tym coś nieprzyjemnego, coś, coś po prostu nie dobrego. Oby to były tylko wrażenia. Oby...
Pomimo zarzeczeń wrócił później niż mówił. Był późnym wieczorem. Gdy leżałam już w łóżku ujrzałam jego postać pochyloną nade mną. Odwróciłam się i powiedziałam : - Jednak jesteś kochanie. Uśmiechnął się poczym ucałował mnie w czoło. Położył się obok mnie. Cóż, głupio o tym mówić, ale dawno się nie kochaliśmy, brakowało mi tego. Zaczęłam więc macać dłonią jego klatkę piersiową, całując go jednocześnie po ramieniu. Następnie jechałam niżej, coraz niżej. Nagle poczułam szarpnięcie. Harry wyrwał mi się i odepchnął mnie na bok. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem po czym spytałam :
- No co jest? Wcześniej to lubiłeś.
- Idź już spać dobrze?
- O co ci chodzi? - spytałam poważnie zdziwiona. Harry odmawia seksu? To jest chyba sen. On nigdy nie odmawia. Zaczęłam zastanawiać się co tu jest grane. Obawiałam się trochę, że on po prostu przestał mnie kochać. Nic już nie rozumiałam...

Kilka dni później wreszcie wzięłam się za porządki. Harry był u Zayna więc miałam na to dużo czasu. Jednak po otworzeniu jednej z szuflad ujrzałam coś co mnie strasznie zaniepokoiło. To była jakaś koperta z imieniem i nazwiskiem mojego słoneczka oraz pieczątką lekarską. Otworzyłam ją a wewnątrz ujrzałam jakieś kartki. Nie przeczytałam tego, tylko szybko schowałam z powrotem i czekałam na Harry'ego by on mi wszystko wyjaśnił.
Minęło kilka godzin. Siedziałam na kanapie wpatrując się w ściany i czekając na moje kochanie. Bałam się strasznie. Od razu zaczęłam kojarzyć fakty i zauważyłam, że ostatnio Harry był jakby inny, dziwnie się zachowywał, nie zawsze był ze mną szczery. Oczywiście mogłam sama odczytać te kartki i dowiedzieć się co mu jest, ale wolałabym by powiedział mi o tym osobiście. Nagle słyszę kroki, drzwi otwierają się a u ich progu staje Harry. Wchodzi do środka, zdejmuje buty, kurtkę i wchodzi do salonu.
- Cześć, gdzie byłeś tyle czasu? - spytałam od razu
Podszedł do mnie, dał buziaka po czym usiadł obok mnie włączając telewizor.
- Spytałam cię o coś....
- Co? Wybacz, nie słyszałem. Możesz powtórzyć? - powiedział.
- Coś się stało? - spytałam, bo wydawał się jakiś taki nieobecny.
- Nie, nie nic - powiedział ze smutnym wyrazem twarzy, co oznaczało, że jednak coś się dzieje.
- Gdzie byłeś tak długo?
- No przecież Ci mówiłem, że idę do Nialla, zasiedziałem się trochę i tyle - odpowiedział.
- Gdy wychodziłeś twierdziłeś, że idziesz do Zayna... - powiedziałam patrząc na niego. Nic już nie ogarniałam. Miałam ochotę wykrzyczeć " Co się kurwa dzieje?".
Harry zamilkł. Nie powiedział już nic tylko spuścił głowę i siedział tak w ciszy.
- Sprzątałam dziś - zaczęłam - i przejrzałam kilka szaf, szuflad, półek... - kontynuowałam - i znalazłam coś co mnie zaniepokoiło trochę i... - mówiłam, lecz po chwili przestałam i wstałam. Podeszłam do szafki i z szuflady wyjęłam ową kopertę. Podeszłam z nią do chłopaka, w jego oczach ujrzałam przerażenie, strach, zaczął się trząść, do jego oczu podeszły łzy, nerwowo przełykał ślinę i patrzył ze skupieniem na kopertę. Położyłam ją na ławę po czym spytałam po prostu :
- Co to?
Nie słyszę odpowiedzi. Ponawiam więc pytanie :
- Spytałam co to jest? Odpowiesz mi? - powiedziałam lekko unosząc głos. Zaczynałam już powoli mieć dość tych wszystkich kłamstw. Gdy chciałam już na niego krzyknąć zobaczyłam jak po jego policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. To nie wyglądało dobrze.
- Harry czy.... czy wszystko okej? Chcę tylko wiedzieć co to za koperta, nie otwierałam jej bo wolę usłyszeć prawdę od ciebie. O co tu chodzi?
On spojrzał tylko na mnie. Wytarł oczy po czym powiedział :
- Przysuń się bliżej.... jeszcze tro... jeszcze bliżej. Oj tak - powiedział po czym złapał moją dłoń. <T.I.> skarbie jest coś o czym muszę Ci powiedzieć. Ale obiecaj, że gdy już ci to powiem nie wyjdziesz i nie zostawisz mnie, dobrze? Potrzebuję Cię....
- Dobrze, obiecuję. A teraz powiedz mi w końcu co się dzieje!
Harry zaczął mówić jakieś poplątane metafory o życiu, że nie trwa wiecznie, że nie wiemy kiedy nadejdzie jego koniec, że wszystko przychodzi tak nagle...
- Do rzeczy, proszę Cię, no! Po pierwsze : co to za kartki? Byłeś u lekarza? Coś nie tak z twoim zdrowiem?
Spodziewałam się wielu złych rzeczy, ale nie przewidziałam, że może być AŻ TAK źle.
- Tak, nie jest najlepiej.... jestem nosicielem HIV...
Po usłyszeniu tego niemal zamarłam. Nie mogłam uwierzyć w to wszystko co dzieje się wokół mnie.
- A..ale ale jak to? Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś?
- Jak miałem to zrobić? <T.I.> to jest jak wyrok. Gdybym Ci powiedział... po prostu bałem się, że mnie zostawisz, że zostanę sam... całkiem sam.
- Co ty opowiadasz? Przecież wiesz, że NIGDY bym cię nie zostawiła! Od kiedy wiesz, że masz HIV'a ?
- Zaczęło dziać się ze mną coś niedobrego, sama zaproponowałaś bym udał sie do lekarza, pamiętasz? Więc poszedłem i oto co się dowiedziałem... - powiedział, po czym puścił moją dłoń i przykrył dłońmi twarz. Zaczął płakał jak małe dziecko. Ja wciąż nie wierzyłam w to, co się dzieje. Spojrzałam na niego po czym spytałam wprost :
- Ale ty ... ty.... nie umrzesz, prawda?
Spojrzał na mnie po czym powiedział :
- Szanse na przeżycie są niezwykle małe. Mógłbym rzec, że ich nie ma... Lekarze wprawdzie dają mi jakieś leki, ale kiedy byłem na ostatniej konsultacji powiedzieli mi, że nie widzą szans, żeby to pomogło. Dali mi w przymiarce 5 lat życia, lecz jeśli wszystko pójdzie dobrze i leczenie zacznie przynosić wreszcie jakieś efekty możliwe, że więcej, nawet 30 lat...
- To się nie dzieje naprawdę.. - powiedziałam sama do siebie po czym zaczęłam płakać. Harry objął mnie z całych swoich sił i powiedział :
- Nie płacz... Obiecuję, że gdy już mnie zabraknie, będę wciąż z tobą, będę obserwował Cię tam, z góry. Będę przy tobie zawsze...
- Nie mów tak nawet! Proszę.... Będzie dobrze, zobaczysz. Będzie dobrze... - powiedziałam po czym wtuliłam się w niego. Szepnął tylko " Chciałbym...." po czym zaczęłam szlochać w jego ramię. Tak bardzo chciałabym, żeby to był tylko sen...

Tak mijały dni, a nawet i tygodnie. Było nam ciężko, ale dawaliśmy radę. Zapoznałam się mniej więcej z chorobą, chodziłam z Harrym do lekarza, wspierałam go, tak samo jak Lou, Niall, Liam czy też Zayn. Chłopcy bardzo opiekowali się przyjacielem, to było niesamowite! Harry nie myślał już tak o konsekwencjach, myślał pozytywnie, cieszył się każdym dniem. Bardzo mnie to uszczęśliwiało, widząc go takiego radosnego. Dowiedziałam się też, że jeśli leczenie będzie przynosiło efekty to z wirusem HIV można żyć bardzo długo! Nawet i 50 lat. Byłam więc pozytywnej myśli i każdego dnia modliłam się do Boga, by Harry żył naj najdłużej. Coraz rzadziej myślałam o tym, że w każdej chwili może go zabraknąć. I to był chyba mój błąd...

Minęły 2 lata od tamtego czasu. Wciąż czasu jesteśmy razem i wszystko jest po staremu. Względem choroby Harry'ego nie uprawiamy seksu, bym nie zaraziła się wirusem, więc nie ma mowy o dzieciach, nad czym bardzo ubolewam, Hazza zresztą też. Pewnego dnia Harry oświadczył mi się i poważnie zaczęliśmy myśleć o przyszłości. Powoli przygotowujemy się już do ślubu, planujemy też zaadoptować dziecko, skoro nie możemy mieć własnego. Wszystko idzie świetnie, jest naprawdę dobrze. No, może z małym wyjątkiem. Harry. Z jego zdrowiem coraz gorzej. Zaczęłam się powoli martwić, jednak on uspokajał mnie, że wszystko jest okej. A ja mu wierzyłam, nie miałam podstaw, by było inaczej. Jednak pewnego dnia cholernie tego pożałowałam... Gdy byłam w pracy nagle dostałam telefon od Nialla. Zaczął paplać coś w słuchawkę, jednak ja nic z tego nie rozumiałam. Nagle Liam wyrwał mu telefon i powiedział po prostu " Przyjeżdżaj szybko do szpitala, Harry UMIERA!" Gdy to usłyszałam nie mogłam zebrać myśli... Rozłączyłam się, ubrałam się i szybko wybiegłam z pracy. Pracowałam w kawiarni, byłam kelnerką. Gdy już byłam przy wyjściu za rękę chwyciła mnie szefowa i powiedziała :
- Gdzie ty się wybierasz? Masz robotę, nigdzie nie idziesz!
- Ale ja muszę, mój chłopak...
- Co mnie to obchodzi! Jeśli stąd wyjdziesz możesz już nie wracać!
- Pieprzę to! - powiedziałam po czym wyrwałam jej się i wybiegłam. Wsiadłam do tramwaju i dojechałam na miejsce. Gdy wbiegłam do szpitala dowiedziałam się, gdzie leży Harry. Pobiegłam szybko na górę, zobaczyłam już tam chłopaków. Chciałam wejść do Harry'ego ale Lou powiedział tylko :
- Nie wejdziesz, nie wpuszczają....
- Ale co się w ogóle stało?
- Zasłabł. Stracił przytomność. Lekarze mówią że już po nim - mowił ze łzami w oczach Niall
- Nie mów tak! On przeżyje, rozumiesz? - powiedział zdenerwowany Zayn.
Było widać jak bardzo boli ich to, że mogą go stracić. Liam przytulił mnie gdy zobaczył, że zaczęłam płakać.
* tu włączcie to : http://www.youtube.com/watch?v=E10G0uOXj04 *
Nagle lekarze wyszli z sali.
- Jeśli chcecie możecie do niego wejść. Niestety, nie mam dobrych wieści. On umiera. Cudem będzie, jeśli dożyje jutra. Przykro mi.... - powiedział doktor.
Chłopacy zaczęli płakać, byli załamani. Nie lepiej było ze mną. Zaczęłam szlochać, potwornie ryczałam licząc, że ukoję tym swój ból. Nieskutecznie...
Weszliśmy do sali, Harry leżał tam podłączony do tysięcy urządzeń. Patrzył się w sufit płacząc niemiłosiernie. Podbiegliśmy do niego i zaczęliśmy go przytulać.
- Ja umieram, rozumiecie? W każdej chwili moje serce może przestać bić, przestanę oddychać, ODEJDĘ Z TEGO ŚWIATA! Ja... ja.. nie jestem gotowy... - mówił. To sprawiało, że było nam jeszcze ciężej. Nie potrafiłam przebywać z nim wiedząc, że lada moment maszyna może zacząć pikać a Harry po prostu zamknie oczy i nigdy więcej ich nie otworzy. Złapałam go za dłoń, po czym powiedziałam coś, co od zawsze pragnęłam mu powiedzieć. To chyba był już ten odpowiedni moment :
- Harry chcę żebyś wiedział, że zawsze Cię kochałam. Dzień w którym cię poznałam to zdecydowanie najlepszy w moim życiu. Dałeś mi wiele radości i miłości, za co cholernie ci dziękuję. Nikt nigdy nie dał mi tak wiele jak ty. Kocham cię. Każdego dnia gdy budziłam się u twego boku zastanawiałam się czym zasłużyłam sobie na taki skarb, jakim jesteś Ty. Zawsze będę Cię kochać, pomimo wszystko. Kiedyś do ciebię dołączę, będziemy razem już na zawsze, nic nas nie rozdzieli żabko...
- Dziękuję Ci za wszystko. Że dawałaś mi każdego dnia siłę, dzięki tobie uwierzyłem w miłość, po prostu dałaś mi wszystko, czego zawsze potrzebowałem. Jesteś idealna i pamiętaj o tym. Koch...am...Cię... - nagle jego oczy zaczęły się zamykać, jego dłoń przestała tak usilnie trzymać moją, maszyny zaczęły szaleć. Czułam, że go tracę. Przestał oddychać, leżał nieruchomo. Był już martwy. Niall wpadł w furię, Liam próbował go uspokoić, Zayn pobiegł po lekarzy, Lou płakał stojąc nad tobą. A ja? A ja trzymałam wciąż twoją dłoń i czułam jak moje łzy spływają strumykiem w dół mojej twarzy. Nie potrafiło do mnie dotrzeć, że to już koniec, że ciebie już nie ma. Nie ma i nie będzie. " If we could only have this life for one more day, if we could only turn back time..."
Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata. Minęła wieczność a ja wciąż nie pogodziłam się z tym że ciebie zabrakło. Czasem czułam twoją obecność, czułam, że czuwasz nade mną. Ale to tyle... Nie mogłam Cię dotknąć, nie mogłam przytulić, pocałować. Nie mogłam złapać cię za rękę. Nie mogłam już nic... "Flashing lights in my mind, going back to the time, playing games in the street, kicking balls with my feet. Dancing on with my toes, standing close to the edge. There's a part of my clothes at the end of your bed.As I feel myself fall, make a joke of it all..."
Nawet nie wiesz jak wiele oddałabym za jeden, jedyny dzień, który mogłabym spędzić z tobą. W którym mogłabym śmiać się ze wszystkiego, płakać z byle powodu, tulić się do ciebie, krzyczeć gdy rozczochrasz mi grzywkę lub gdy poplamisz moją nową bluzkę. Gdybym tylko mogła wzięłabym tę chorobę na siebie, wycierpiałabym wszystko, byle tylko ty był szczęśliwy, zdrowy, bym nie musiała żyć bez ciebie i nigdy, przenigdy, nie cierpieć tyle, przy twojej utracie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz